Bitcoin i ogromna ilość pieniędzy Fiata 0

System pieniężny dezorientuje ekspertów. Czy mamy obecnie inflację lub deflację? A co będziemy mieli w przyszłości? Ekonomiści są tak podzieleni, że każda prognoza jest tak losowa jak rzut monetą. Manipulowanie podażą pieniądza przez banki centralne sprawia, że pieniądz jest arbitralny – i nieprzewidywalny. Podawanie cen w euro jest podobne do próby zmierzenia czegoś za pomocą stale malejącej miary. Bitcoin System ze swoją stałą podażą pieniądza mógłby to zmienić.

Czy mamy obecnie do czynienia z inflacją, w której ceny rosną? A może raczej deflacja przy spadających cenach? A jakie są perspektywy na przyszłość? A może za kilka miesięcy, jak za kilka lat?

Eksperci są bardzo podzieleni w tej kwestii. To jak operacja na otwartym sercu – w której chirurdzy kłócą się o to, czy ma miejsce zawał serca, czy może marskość wątroby.

Inflacja czy deflacja?

W czerwcu nastąpił oficjalny wzrost cen w Niemczech o 0,9 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Jest to poniżej celu inflacyjnego EBC, który wynosi nieco poniżej dwóch procent. Jeśli jednak spojrzeć na towary i usługi codziennego użytku, to inflacja wyraźnie przekracza tę wartość:

Ceny u fryzjera wzrosły o 5,1 proc., a w przypadku wizyt w restauracjach o 2,6 proc. Żywność wzrosła ogółem o 4,4 proc., a owoce o 11,1 proc. Ceny jabłek wzrosły o 25 procent, cytryn i melonów o 30 procent, a jagód nawet o 41 procent. Wzrosły też ceny mięsa – o 8,2 procent, a w kwietniu wzrosły ceny warzyw: cukinii – o 92 procent, różnych rodzajów kapusty – o 60 procent, a papryki – o 56 procent. W międzyczasie powinno się to nieco uspokoić.

Ale także w przypadku dóbr konsumpcyjnych, takich jak meble ogrodowe i stoły ogrodowe, ceny wzrosły o ponad 10 procent. W przypadku leżanek ogrodowych jest to nawet 23 procent, w przypadku filtrów przeciwsłonecznych 13 procent, a w przypadku węży ogrodowych 21 procent. Walizki, bagażniki rowerowe i namioty również odnotowują wzrost cen o około 10 procent. Ceny nieruchomości nadal rosną, podobnie jak wcześniej, a firmy ubezpieczeniowe i kasy chorych już teraz zapowiadają wzrost składek w 2021 roku. Fakt, że w tych okolicznościach inflacja wynosi zaledwie 0,9 procent, wynika jedynie z gwałtownego spadku cen oleju opałowego i benzyny.

Biorąc pod uwagę ten ogromny wzrost cen dóbr codziennego użytku, surrealistyczne jest, że Olli Rehn, członek Europejskiego Banku Centralnego (EBC), nie przestrzega przed inflacją, ale przed deflacją. Nie ma popytu, który prowadzi do spadku cen. Jego koleżanka, Isabel Schnabel, również obawia się, że w nadchodzącym miesiącu strefa euro wpadnie w deflację przy spadających cenach. Instytut Gospodarki Niemieckiej wyjaśnia nawet, że codzienne doświadczenia są całkowicie mylące. Nie byłoby żadnej inflacji – raczej ulokowanie strefy euro już w silnej deflacji. 14 krajów UE miałoby ujemną stopę inflacji, na przykład Grecja z 1,7, Cypr z 2,5 czy Włochy z 0,4 proc.

Z drugiej strony krytycy twierdzą, że oficjalne koszyki na zakupy nie odzwierciedlają rzeczywistości. Szczególnie nie w czasach Korony. Kogo obchodzą tanie ceny podróży, kiedy nikt nie odważy się wyjechać za granicę? A jaką pomoc mają zniżki na stacjach benzynowych, jeśli jest się w domowym biurze? Alternatywne wskaźniki, takie jak wskaźnik Chilli-con-Carne czy wskaźnik pomiaru Wiesn, od dawna malują zupełnie inny obraz – jeden z silniejszych wskaźników inflacji.

Ekonomiści są więc przeciwni temu, czy mamy obecnie inflację, czy deflację. Wygląda to tak surrealistycznie, jakby meteorolodzy siedzieli na tarasie i nie zgadzali się, czy słońce świeci na czystym niebie, czy też leje sznurkiem.

Jak to będzie wyglądać w przyszłości?

Ocena ekspertów staje się jeszcze bardziej chaotyczna, jeśli chodzi o przyszłość. Handelsblatt podsumowuje dezorientację: jest więcej pieniędzy niż kiedykolwiek, a banki centralne kupują obligacje bardziej energicznie niż kiedykolwiek. Teoretycznie powinno to skutkować inflacją, ale może też mieć efekt deflacyjny. To, co dokładnie się dzieje, zależy od polityki i rynków. Kiedy kogut wroni się na gnoju…

W Tagesschau, na przykład, chodzi przede wszystkim o deflację. Przewiduje ona „sztuczną deflację“ spowodowaną tymczasowym obniżeniem podatku VAT. Opiera się na Stefanie Bielmeierze, głównym ekonomiście DZ Banku, który przewiduje ujemną stopę inflacji w lipcu na poziomie 1,0 proc. oraz na Holgerze Schmiedingu, głównym ekonomiście Berenberg Banku, który obniżył stopę inflacji do minus 0,8 proc. w bieżących szacunkach miesięcznych.

Jednocześnie Tagesschau cytuje również ekonomistów, którzy obawiają się inflacji. Weźmy na przykład Andrew Wilsona z Goldman Sachs Asset Management, który wskazuje, że wysokie obciążenie długiem publicznym zazwyczaj prowadziło do inflacji. Ifo Prezydent Hans-Werner Sinn jest
przypomniała również czas po I wojnie światowej, kiedy to Niemcy próbowały walczyć z kryzysem za pomocą świeżo wydrukowanych pieniędzy i zbierały hiperinflację.

FAZ natomiast cytuje ekonomistę Karstena Juniusa z Banku Sarasin, który oczekuje silnej deflacji w najbliższych miesiącach. Szwajcarski portal finansowy Themarket natomiast wymienia szereg inwestorów i ekonomistów, którzy obawiają się znaczącej inflacji. Znany ekonomista Peter Bofinger wyjaśnia „niemieckim fobom inflacyjnym“, że ryzyko deflacji jest znacznie większe niż ryzyko inflacji.

Prawdopodobnie można by tak dalej postępować na zawsze. Jeden ekonomista obawia się inflacji, drugi deflacji. Prognozy, czy jutro będzie padać, czy też nie, wydają się nie mieć już żadnych podstaw naukowych, ale są raczej kwestią gustu ekspertów. Wydaje się, że system monetarny wymknął się racjonalnemu dostępowi i przewidywalności.

Skrajna miara
Oczywiście istnieją czynniki, które wpływają na ceny i które nie mają nic wspólnego z polityką pieniężną. Na przykład korona doprowadziła do załamania popytu i produkcji, załamanie cen ropy było przede wszystkim wynikiem polityki rosyjskiej, a ogromne podwyżki cen cukinii były wynikiem spadku importu z Włoch i Hiszpanii z powodu korony. Pogoda nie ma również decydującego wpływu na roczne ceny owoców i warzyw. Ceny są odzwierciedleniem rynków i nigdy nie są w pełni przewidywalne.

Jednak polityka pieniężna banku centralnego dodaje kolejne czynniki niepewności do chaosu na rynkach. Kiedy panel ekspertów zaczyna manipulować podażą pieniądza w przypadku nieprzewidzianych wydarzeń, takich jak kryzys gospodarczy, cały scenariusz staje się jeszcze trudniejszy do zrozumienia. Jak należy przewidzieć przyszły rozwój cen, jeśli nie da się odgadnąć przyszłej podaży pieniądza? Czy w tych warunkach możliwe jest nawet poważne traktowanie euro jako pieniądza?

Ceny jako wskaźnik siły nabywczej stają się coraz bardziej pozbawione znaczenia. Stare“ waluty, które opierały się na metalach szlachetnych, takich jak funty, talary czy dukaty, zachowały swoją wartość przez bardzo długi czas. Jeśli ktoś powiedział „1 talar“, to suma ta miała to samo znaczenie przez dziesięciolecia, jeśli nie wieki. Euro straciło tę spójność już po 20 latach. 100 euro na początku lat 2000. bardzo różniło się od 100 euro obecnie. Jak jednostka miary, która stale się przemieszcza, powinna być odpowiednia do precyzyjnego pomiaru? Używanie pieniędzy, których kwota zmienia się w sposób niekontrolowany, jako podstawy cen, jest jak używanie skali, która zmienia wagę kilograma co kilka miesięcy. Mierzy się za pomocą miernika drżenia.

Czy to jest dobre czy złe? Nie mogę na to odpowiedzieć. Gospodarka „twardej waluty“ była nękana przez wielkie nieszczęście, wielką nierówność i niewielki postęp. Nie można powiedzieć, czy były to pieniądze, czy po prostu inne standardy techniczne i społeczne. Być może to właśnie nowoczesna polityka pieniężna nie pozwala nam ponownie popaść w nędzę, ale może zmusi nas do wzrostu, co jest niezdrowe zarówno dla ludzi, jak i dla środowiska, ponieważ zmusza nas do robienia więcej, zamiast pozwalać nam cieszyć się owocami naszej cywilizacji. Czy też nie jest to skandal, że ludzie muszą codziennie pracować po tysiącach lat postępu technologicznego?

Pieniądze z mniejszą niepewnością

Co by było, gdyby usunąć czynnik niepewności „podaż pieniądza“ z systemu? Jeden byłby z Bitcoinem. Podaż pieniądza w Bitcoinie jest ściśle określona przez algorytm. Nigdy nie będzie więcej niż 21 milionów Bitcoinów, a ich rozkład w czasie jest dokładnie regulowany. Wiesz stosunkowo dokładnie w każdym momencie, ile Bitcoinów będzie w każdej chwili. Wszystko jest przewidywalne.

To sprawia, że Bitcoin jest „twardą miarą“. Kilogram tej skali pozostaje taki sam na zawsze, miernik nie zmienia ciągle swojej długości. W krótkiej perspektywie czasowej Bitcoin może być niestabilny. Ale na dłuższą metę może być dużo bardziej stabilną i precyzyjną jednostką do pomiaru wartości. Bitcoin usunąłby z systemu pieniężnego element niepewności – inflacyjną podaż pieniądza – i ustanowiłby nowy stały punkt, który tworzy stabilność, a przede wszystkim przewidywalność.

W porównaniu ze stale rosnącą podażą pieniądza euro, Bitcoin jest dobrą inwestycją w perspektywie długoterminowej. Do tej pory euro traciło z roku na rok na wartości, czasem bardziej, czasem mniej, czasem tak łagodnie, że było ledwo zauważalne, ale tak wiarygodne jak zegarek. Escaping Bitcoin jako inwestycja pomoże osobom fizycznym chronić się przed utratą wartości. Ale nieruchomości, złoto i akcje robią to samo. Aby ograniczyć chaos, trzeba by zastąpić drżenie miarką stałą – trzeba by użyć Bitcoinu jako pieniądza.

A Bitcoin nie oznacza żadnych stabilnych monet, ani altcoinów z silną lub niepewną inflacją. Ale Bitcoin lub inna krypto waluta z silnym i zdecentralizowanym tworzeniu jednostek pieniężnych. Jednak rozprzestrzenianie się Bitcoinu jako pieniądza obecnie stoi w miejscu. Nawet w scenie kryptońskiej rośnie zapotrzebowanie na tak zwany „stabilny pieniądz“, który odzwierciedla niestabilność pieniądza fiata. Jakbyście zupełnie zapomnieli o pomyśle stworzenia nowego, lepszego pieniądza, ponieważ handlowcy i firmy jęczą pod wpływem krótkoterminowej zmienności.

Tłusty pieniądz może najpierw zginąć i rozpłynąć się w ekstremalnej inflacji, zanim świat będzie głodny użyć Bitcoinu jako prawdziwego pieniądza. Ale jeśli wiesz jedną rzecz z historii, to jest to: Nie chodzi o to, czy to się stanie, ale kiedy.

admin